|
Karmiczny podatek od luksusu, tak to widzę.
Sfrunęłam ze schodów, rozbiłam brodę, mam zmysłowe plasterki zamiast szwów i jestem potłuczona jak Laura Palmer wyciągnięta z worka na plaży. Ale mam się dobrze, przeciwbóle pomagają, występ wtorkowy poszedł świetnie i jeśli to jakiś koszt, niech będzie, mogę pokuśtykać parę dni, mogę śmiać się półgębkiem - bo boli. Nie szkodzi. * Mam najcudowniejszego Ukochanego na świecie, zawijającego mnie w bandaże i troskliwie przygotowującego okłady z altacetu. * Klasyczne przedtem - potem, w ciągu kilku godzin z roześmianej, profesjonalnie umalowanej kobietki wdzięczącej się do lustra w garderobie, zmieniłam się w Andrzeja Gołotę po wygranej walce. Z opatrunkami na twarzy, ręce, nodze, z kolekcją siniaków o tęczowych kolorach. * I, mówcie co chcecie, nadal uważam się za szczęściarę. Name: Komentarze: 30.06.2009 :: 23:25 :: 78.8.7.200 25.06.2009 :: 15:39 :: ownlog.com |