* [Księga gości] *
Co tam czytam
Tako rzecze Władek Sikora
City
Bzium
Atydak
Anna
Arami
Anełe
Joelle
Jerzy S.
Godena
Aguś
Ecce
ZenForest
Mr Dalloway
Exi
Mroczny Omlet
Perełka
Pruimpje
Fiszka
Kabaret
Exult
Cryptameria
Raspberry-swirl
Marta
Katoosia
Fioo
Sistermoon
Tosia
Cashew
Chat-girl
Hannah.leah
Yasuko
Carmenee
Chlip-hop
Polifoniczna
Outremer
Gadugadu
Sonia
Uh huh her
Giera
Anna Wiatr

*


Link 24.08.2009 :: 17:18 Komentuj (9)
Znikam stąd.

Jeśli chcesz, zostaw maila - dam Ci znać dokąd się wybrałam.

Chyba przyszedł czas na stworzenie nowego miejsca, gdzie nie będę już nazywana ellikiem - teraz zbyt łatwo mnie zidentyfikować.

Szkoda byłoby mi swobody pisania. Otwartości.

Uśmiech posyłam i rozmywam się we mgle.




***


Link 28.07.2009 :: 23:58 Komentuj (3)
“ istnieje sto różnych rzeczy, które próbowała przegnać, rzeczy, których nie chce pamiętać i o których nie może nawet myśleć, bo wtedy ptaki zaczynają krzyczeć, robaki pełzać, a gdzieś w jej umyśle stale pada powolna niekończąca się mżawka.

usłyszysz, że wyjechała z kraju, że chciała coś ci podarować, ale ów prezent zaginął, nim do ciebie dotarł. któregoś dnia późnym wieczorem rozśpiewa się telefon i głos, być może należący do niej, powie coś, czego nie zrozumiesz, a potem usłyszysz trzask i połączenie zostanie przerwane.

kilka lat później, jadąc taksówką, zobaczysz kogoś w wejściu, kogoś kto wygląda zupełnie jak ona, ale zniknie, nim zdołasz przekonać kierowcę, by się zatrzymał. nigdy już jej nie ujrzysz.

za każdym razem, gdy spadnie deszcz, będziesz o niej myśleć. ”
— neil gaiman: dziwna (dziwne dziewczynki / rzeczy ulotne)


***

We śnie płaczę i zamarzam. Postanawiam wytańczyć cierpienie.

Budzę się, otwieram oczy i znów jestem tu i teraz, w swoim prawdziwym, teraźniejszym, dobrym życiu. I tylko ta myśl o tańcu, o warsztatach butoh, zostaje we mnie na resztę dnia.

Crave


Link 22.07.2009 :: 11:16 Komentuj (1)
Teraz już wiem, że muszę przeczytać dramaty Sarah Kane, zwłaszcza "Crave".
I jakkolwiek nie jestem przekonana, czy "Oczyszczeni" i "4.48 Psychosis" do mnie trafią - a może boję się, że trafią i zabolą bardzo mocno, to na pewno "Crave" będę czytała w zachwyceniu.

Dzięki za inspirację, CDM :)

A oto fragment sztuki. Rozjaśnił mi poranek:

"chcę zasypiać przy tobie i robić ci zakupy i nosić za tobą torby i mówić jak bardzo lubię być z tobą (…) I chcę się z tobą bawić w chowanego i dawać ci swoje ubrania i mówić ci że podobają mi się twoje buty i siedzieć na schodach kiedy bierzesz prysznic i masować ci szyję i całować ci stopy i trzymać cię za rękę i wychodzić razem żeby coś zjeść i nie obrażać się kiedy mi wyjadasz z talerza i spotykać się w barze i rozmawiać o tym jak minął dzień i przepisywać na maszynie twoje listy i przenosić twoje pudła i śmiać się z twoich wariactw i dawać ci taśmy których nie słuchasz i oglądać wspaniałe filmy i oglądać głupie filmy i narzekać na programy radiowe i robić ci zdjęcia kiedy śpisz i wstawać żeby przynieść ci kawę i bułeczki i drożdżówki i chodzić do Florenta na kawę o północy i nic sobie nie robić kiedy podkradasz mi papierosy i nigdy nie masz zapałek i opowiadać ci program telewizyjny który widziałem poprzedniego wieczora i zabierać cię do okulisty i nie śmiać się z twoich dowcipów i pragnąć cię wczesnym rankiem ale nie budzić cię żebyś mogła sobie jeszcze pospać i całować twoje plecy i głaskać twoją skórę i mówić jak bardzo kocham twoje włosy twoje oczy twoje usta twoją szyję twoje piersi twoje pośladki twoją

i siedzieć na schodkach paląc papierosa dopóki twój sąsiad nie wróci do domu i siedzieć na schodkach paląc papierosa dopóki ty nie wrócisz do domu i martwić się kiedy się spóźniasz i dziwić się kiedy jesteś wcześniej i dawać ci słoneczniki i chodzić na twoje przyjęcia i tańczyć do upadłego i przepraszać kiedy nie mam racji i cieszyć się kiedy mi przebaczasz i oglądać twoje fotografie i żałować że nie znam cię od zawsze i mieć w uszach twój głos i czuć dotyk twojej skóry i wpadać w panikę kiedy jesteś zła i jedno twoje oko staje się czerwone a drugie niebieskie włosy opadają ci na lewą stronę a twarz ma orientalne rysy i mówić ci że jesteś wspaniała i tulić cię kiedy się boisz i obejmować cię kiedy ktoś cię zrani i chcieć cię kiedy poczuję twój zapach i obrażać cię dotykiem i kwilić jak dziecko kiedy jestem obok i kiedy jestem daleko i ślinić twoje piersi i pieścić cię w nocy i marznąć kiedy zabierasz cały koc i dusić się z gorąca kiedy go nie zabierasz i wpadać w zachwyt kiedy się uśmiechasz i rozpływać się ze szczęścia kiedy się śmiejesz i za nic nie rozumieć dlaczego myślisz, że cię odrzucam i dziwić się jak coś takiego mogło przyjść ci do głowy i zastanawiać się kim jesteś naprawdę ale i tak cię akceptować i opowiadać historię o zaczarowanym w anioła leśnym chłopcu, który z miłości do ciebie przeleciał ocean i pisać dla ciebie wiersze i zastanawiać się dlaczego mi nie wierzysz i odczuwać uczucia tak głębokie że brak słów żeby je wyrazić i chcieć kupić ci małego kotka, o którego będę zazdrosny bo będziesz poświęcać mu więcej uwagi niż mnie i zatrzymywać cię w łóżku kiedy musisz wyjść i płakać jak dziecko kiedy pójdziesz w końcu sobie pójdziesz i tępić karaluchy i kupować ci prezenty których nie chcesz i odnosić je do sklepu i wciąż na nowo prosić cię o rękę, mimo że odmawiasz mi już któryś raz ponieważ ci się wydaje że mi na tym nie zależy chociaż zależy mi bardzo od kiedy zrobiłem to pierwszy raz i potem włóczyłem się po mieście które wydawało się puste bez ciebie i chcieć tego czego ty chcesz i wiedzieć że zatraciłem się cały i mimo to wiedzieć że przy tobie jestem bezpieczny i opowiadać ci o sobie najgorsze rzeczy i dawać ci to co we mnie najlepsze bo jesteś tego warta i odpowiadać na twoje pytania chociaż wolałbym tego nie robić i mówić ci prawdę kiedy wcale tego nie chcę i zachowywać się uczciwie dlatego że wiem że sobie tego życzysz i gdy myślę że wszystko skończone czepiać się ciebie przez króciutkie dziesięć minut zanim na dobre wyrzucisz mnie ze swojego życia i zapomnieć kim jestem i próbować być bliżej bo pięknie jest uczyć się ciebie i warto zrobić ten wysiłek i mówić do ciebie źle po niemiecku i jeszcze gorzej po hebrajsku i kochać się z tobą o trzeciej nad ranem i jakimś cudem jakimś cudem jakimś cudem opowiedzieć ci chociaż trochę o nieprzepartej dozgonnej przemożnej bezwarunkowej wszechogarniającej rozpierającej serce wzbogacającej umysł ciągłej wiecznotrwałej miłości jaką do ciebie czuję"

Czym się napełniamy, tym jesteśmy


Link 21.07.2009 :: 14:46 Komentuj (3)
Nikt nie da gwarancji. Zapytaj, czy mogę ci coś zagwarantować, a powiem, że nic nie mogę gwarantować. Mogę gwarantować tylko niebezpieczeństwo, tylko to jest pewne. Mogę gwarantować długą Przygodę, podczas której bardzo możliwe jest zejście z trasy i niedotarcie do celu.

Osho


Nie obchodzi mnie ile wiesz, póki nie wiem, jak bardzo cię to obchodzi.
- Anonimowy mistrz zen


Jesteś młody, dopóki wierzysz w życie.
- Michael Benedum.

***

Odkąd dostałam zaproszenie na facebooku z celnym strzałem, że to pewnie ja piszę pod tym adresem, straciłam złudzenia, że jestem tu tylko piszącym anonimem.

Póki co, nie wiem jeszcze co z tą nowonabytą wiedzą zrobić.


Dwa wiersze znalezione na blogu Jonathana Carolla


Link 16.07.2009 :: 17:24 Komentuj (0)
Meditation on the Word Need


The problem with words of emotion
is how easily meaning drains
from their fiddle-sweet sounds
and they become empty instruments.
I can say love
and mean desire to give—
open-handed, open-hearted—
or I am drawn to the light
shining from your soul—
or my life is empty without you—
or I want to run my hands
and mouth down the length of you—
or all of these at once.

Need, now, is a plain word.
I need a nail to hang this picture.
I need money to pay my bills.
I need air and light,
water and food,
shelter from storm and sun and cold.
To be healthy,
to be sane,
to survive,
I need you.

(Linda Rodriguez)

***

Still, what I want in my life
is to be willing
to be dazzled--
to cast aside the weight of facts

and maybe even
to float a little
above this difficult world.
I want to believe I am looking

into the white fire of a great mystery.
I want to believe that the imperfections are nothing--
that the light is everything... And I do.

(Rilke)

Hanami - kwiat wiśni


Link 14.07.2009 :: 17:08 Komentuj (4)
Spacer po polach, zieleń po horyzont.

Z tym widokiem przed oczami - siedzenie we dwoje na lodówce, porzuconej wśród traw. Jakbyśmy byli postaciami z czeskiej komedii.

"Hanami - Kwiat wiśni" - nie ma wielu Takich filmów.

*

Zniknięcie Fiszki wywoła pewnie efekt lawiny.
Po raz pierwszy od dawna zastanawiam się czy pisać tu dalej.

Uwierają mnie odwiedziny psychofanki.

Zmiana adresu nic by nie dała, przecież tak czy inaczej, pod każdym adresem ktoś w końcu napisałby do mnie lub o mnie "elliku".

A ponieważ dzieje się tak również na facebooku - może byłoby dobrze zwinąć żagle.

Albo zaakceptować - tak, to ja.
Oswajać w sobie pisanie bez masek, kontrolowaną szczerość, raczej uchylenie niż otwartość.

Bez pisania nie wytrzymam, dobrze o tym wiem.

*

Może to dobre ćwiczenie na autoafirmację?

"Oceń mnie jak chcesz, kimkolwiek jesteś"?

Od kilku lat, nieśmiało zakorzeniam się, zazieleniam, i choć piorun rąbnął tu i tam, choć poutrącało mi parę gałęzi - o tej porze roku, o tej porze życia - kwitnę.



Mumu humu


Link 08.07.2009 :: 16:42 Komentuj (1)
Marcin Orliński


Na horyzoncie, Mago, zapaliłem gwiazdę.
Przed nami ciepłe, wonne wrzosowisko
pełne życzeń i ciszy. Dawno przestaliśmy
ufać gramatyce. I dziś już bez strachu
wyciągamy dłonie ku dzikim zwierzętom.

Ruszyliśmy, Mago, na oślep przed siebie.
Popatrz, jaka mała i krucha jest Ziemia.
Jaki pusty wszechświat. Zapalmy kadzidła.
I oddajmy twarze wiatrowi i morzu.
Tyle snów się rozbija o nieczuły piasek.

Nie pozwólmy, Mago zwyciężyć algebrom
nie dopuśćmy próżni do mydlanych baniek.
Bawmy się i tańczmy. Do ostatniej chustki.
Mocno się trzymajmy na każdym zakręcie.
Nasz okręt niech podąża ku tęczowym skałom.

with a little help from my friends


Link 04.07.2009 :: 13:09 Komentuj (3)
Oślepiające, zachwycające słońce.

Film Slamy "Mój nauczyciel" - intrygujący, poruszający, prowokujący, świetny.

Otoczona ciepłem tych, dla których jestem ważna dziś, zapominam, wymazuję.

I jestem wdzięczna za całą tę miłość, radość i światło, które bywają moim udziałem.

Za bliskich ludzi, z którymi śmiejemy się głośno pod gołym niebem, narzekając na komary.

Za cały ten jazz.

Warszawskie lato w mieście zapowiada się kulturalnie, ciekawie, intensywnie.

Świat odpowiada na to, co sami o sobie myślimy - kiedyś strasznie dostawałam po tyłku, spalałam się, podprządkowywałam, po części przez brak wiary w siebie, wątpienie w to, że zasługuję na to, co najlepsze.

Dziś powtarzam przyjaciółkom: jesteś księżniczką, losem na loterii, nie zapominaj o tym. I nie pozwól się traktować inaczej.

Głęboka autoafirmacja.

Oshyzm stosowany :)

najadła się cienia


Link 02.07.2009 :: 21:02 Komentuj (4)
Jest taki ból, który nie mieści się w czcionkach.

Kiedy się traci.

Nawet jeśli straciło się wiele lat temu, na przykład dziesięć, jeśli dostanie się jeszcze raz delikatne pchnięcie nożem w to samo miejsce, które kiedyś było otchłanią cierpienia, ma się ochotę wybuchnąć płaczem.

Ale nie wybucha się.

Nie pali się ognisk na dawnych zgliszczach, nie prosi się, nie otwiera, nie broni.

Tam gdzie kochać nie można, tam należy mijać.

Zdumiewające, że tyle lat przeżywam coś takiego - przyjaźń od 7 roku życia, ucięta po dekadzie, nagle, niesprawiedliwie.

I kilka gorzkich słów, odrzucenie już całkowite, bez odwołania.

A jedyne co zrobiłam wtedy złego, to zachorowałam.

Jeśli to kiedykolwiek była przyjaźń, szkoda, że doczekała takiego epitafium.

Już nigdy później nie miałam takiej przyjaciółki, w typie papużki nierozłączki, latami się z tego zbierałam.

Jakie to smutne.



Znalezione u Fiszki. Tak bardzo dziś czuję te słowa:

“ Oto moja dłoń, moje serce
moje gardło, mój nadgarstek. Oto
rozświetlone miasta w centrum mnie, a oto centrum mnie, czyli jezioro, czyli studnia, z której
możemy się napić, ale nie mogę z sobą skończyć.
Po prostu nie chcę już więcej umierać. ”

— Richard Siken, Saying your names


monty python flying circus


Link 25.06.2009 :: 14:54 Komentuj (2)
Karmiczny podatek od luksusu, tak to widzę.

Sfrunęłam ze schodów, rozbiłam brodę, mam zmysłowe plasterki zamiast szwów i jestem potłuczona jak Laura Palmer wyciągnięta z worka na plaży.

Ale mam się dobrze, przeciwbóle pomagają, występ wtorkowy poszedł świetnie i jeśli to jakiś koszt, niech będzie, mogę pokuśtykać parę dni, mogę śmiać się półgębkiem - bo boli.

Nie szkodzi.

*

Mam najcudowniejszego Ukochanego na świecie, zawijającego mnie w bandaże i troskliwie przygotowującego okłady z altacetu.

*

Klasyczne przedtem - potem, w ciągu kilku godzin z roześmianej, profesjonalnie umalowanej kobietki wdzięczącej się do lustra w garderobie, zmieniłam się w Andrzeja Gołotę po wygranej walce.
Z opatrunkami na twarzy, ręce, nodze, z kolekcją siniaków o tęczowych kolorach.

*

I, mówcie co chcecie, nadal uważam się za szczęściarę.





2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
lay 4 u